Świat bez VAR

Świat bez VAR

Za nami drugi sezon z systemem VAR na boiskach Ekstraklasy, pierwszy prawie w pełni (bez 4 spotkań) rozgrywany przy jego pomocy. Jak pierwotnie zakładano nie zlikwidował on kontrowersji wokół spotkań polskiej ligi, ale przyczynił się do tego, aby ograniczyć sytuacje, w których po 2 minutach wszyscy widzowie wiedzą o ewidentnym błędzie sędziego, a jedynie decydujący o losach zespołów arbiter nie. Końcówka rozgrywek to dobry czas na podsumowanie funkcjonwania VAR w Ekstraklasie w obecnym sezonie.

Do dziś w tym sezonie rozegrano 284 mecze, w których sędziowie dysponowali wideoasystentami. W 86 z nich VAR wpłynął na wydarzenia boiskowe w jakikolwiek sposób, weryfikując decyzję arbitra lub pomagając mu przy podjęciu odpowiedniej.

Na 130 przypadków zmian werdyktu głównego sędziego lub podejścia go do monitora (wliczamy w to sytuacje, w których po obejrzeniu sytuacji główny arbiter utrzymał pierwotną decyzję – takich było 27) 77 z nich (59,2%) dotyczyło potencjalnego rzutu karnego, 32 miały związek z akcją bramkową. Dzięki systemowi VAR pokazano 13 bezpośrednich czerwonych kartek pierwotnie niepokazanych (w tym jedna sytuacja, w której 2. żółta kartka została zamieniona na czerwoną bezpośrednią), co ciekawe – nie było w tym sezonie przypadku, w którym by anulowano „czerwień”.

Sprawdźmy zatem która drużyna miała „pecha”, a jakie zespoły skorzystały na obecności systemu VAR na boiskach Ekstraklasy. Czy faktycznie miał on wpływ na spadek Zagłębia Sosnowiec, którego władze i trenerzy tak mocno narzekali na działania arbitrów? Które drużyny walczące o tytuł mistrzowski miały więcej „szczęścia”?

Mając w jednym miejscu wszystkie zmiany decyzji kusi sprawdzić, co jeśli sędziowie nie mieliby do dyspozycji powtórek wideo i wozów VAR? Jak zmieniłaby się tabela rozgrywek? Czy losy mistrzostwa rozstrzygnęłyby się w inny sposób?

Nie jest łatwo przeprowadzić taką symulację, aby dokładnie odtworzyć „co by było, gdyby”. W przypadku spalonych nie ma problemu – sędziowie asystenci przy groźnych sytuacjach wstrzymują sygnalizację i ew. podnoszą chorągiewkę dopiero po zakończeniu akcji, więc można łatwo przewidzieć co byłoby bez systemu VAR. Tak samo jest przy anulowanych golach, przyznanych bramkach czy też rzutach karnych.

Niestety przy odwołanych „jedenastkach” i czerwonych kartkach trudno o dobre odzwierciedlenie. Stąd też, na potrzeby naszych symulacji, bierzemy pod uwagę dwa scenariusze: w 1. wariancie pomijamy anulowane rzuty karne (było takich zdarzeń 20, w tym przypadek, gdy „jedenastka” i żółty kartonik została zamieniona dzięki pomocy VAR na rzut wolny i kartkę czerwoną), a w drugim (co byłoby oczywiście mało prawdopodobne) odwołane „jedenastki” zamieniamy na gole. W obu przypadkach pomijamy weryfikacje związane z czerwonymi kartkami (oceniając subiektywnie – z 12 przypadków pokazanych czerwonych kartek dzięki systemowi VAR tylko w trzech można byłoby zastanawiać się nad wpływem na losy spotkania, w sensie jego końcowego wyniku).

Na wstępie warto zaznaczyć, co jest kluczowe dla dalszych rozważań – w obu przypadkach system VAR nie wpłynął na skład obu grup w rundzie finałowej. W każdym wariancie po 30. kolejce każda drużyna byłaby w grupie, w której jest teraz.

WARIANT 1 – pominięcie anulowanych rzutów karnych

W pierwszej wersji nie bierzemy pod uwagę przy symulacji anulowanych rzutów karnych. Ograniczamy się do sytuacji związanych z zaliczaniem bramek oraz wykorzystanymi „jedenastkami”, które zostały podyktowane przy pomocy VAR.

WARIANT 2 – anulowane przez VAR rzuty karne zostałyby wykorzystane

Wariant drugi jest bardziej „wróżeniem z fusów” – zakładamy w nim, że odwołane przez VAR rzuty karne zostałyby strzelone. Oczywiście jest to mało prawdopodobne, ale daje to też inny obraz na całą sytuację.

Zapraszamy do dyskusji na naszych kanałach w mediach społecznościowych:
FACEBOOK
TWITTER

~Mateusz Januszewski
fot. Marcin Łagowski

Komentarze:

Śledź EkstraStats w mediach społecznościowych: