W podróży za golami Lewandowskiego

W podróży za golami Lewandowskiego

Robert Lewandowski zadebiutuje w oficjalnym meczu w barwach Bayernu Monachium w spotkaniu o Superpuchar Niemiec przeciwko swoim byłym kolegom z Borussii Dortmund. Przed najlepszym polskim napastnikiem stoi wielkie wyzwanie, jakim będzie reprezentowanie w najbliższych latach jednego z najsłynniejszych i najbardziej medialnych klubów Europy – Bayernu Monachium.

Z tej okazji postanowiliśmy zorganizować mały quiz, w ramach którego typowano wirtualną odległość, jaką trzeba by pokonać, aby zobaczyć wszystkie bramki tego napastnika z perspektywy stadionu. Jak powszechnie wiadomo – fantazja nie zna granic. Typowano więc wszelakie odległości, nawet takie, których nie powstydziłby się sam Mikołaj Kopernik.

Pora zrzucić zasłonę milczenia i dać wytchnienie napięciu. Przed Wami wyniki tej niecodziennej analizy.

Dokładna liczba kilometrów, które musiałby przebyć kibic Roberta, aby obejrzeć na żywo jego wszystkie bramki to 111496. To prawie trzecia część odległości dzielącej Ziemię od Księżyca, prawie trzykrotnie większa, niż wynosi Równik Ziemi i blisko milion razy większa niż długość boiska piłkarskiego. Na liczbę kilometrów pomiędzy miastami składają się 184 gole, zdobyte na dwóch kontynentach od sezonu 2007/2008 do 2013/2014.

Na naszą analizę nie miało wpływu letnie tournee Bayernu Monachium po Stanach Zjednoczonych. Jako Polacy, z pewnością żałujemy, że minionego lata żadnego trafienia Lewandowski nie dołożył w Ameryce Południowej. Dosyć zaskakującym faktem jest, iż trafiał wyłącznie w Europie, nie licząc towarzyskich potyczek w koszulce z białym orłem na piersi w dalekiej Azji. Poza Polską i Niemcami, trafienia Roberta mogli podziwiać na żywo kibice w 14 miastach. Najdłuższą podróż, liczącą niemal 30 tysięcy kilometrów, kibic „Lewego” musiałby odbyć w sezonie 2011/2012, najkrótszą w 2007/2008, przejeżdżając za Zniczem Pruszków 4214 kilometrów.

Osobom, które typowały odległość bardzo bliską wyniku, gratulujemy serdecznie. Tym, którzy przekroczyli ją wielokrotnie, winszujemy fantazji i braku ograniczeń horyzontu. Robertowi zaś życzymy poprawy tego wyniku w dalszej części kariery i „zdobycia” kolejnych kontynentów, krajów i miast.

~Jacek Gramza, ~Kacper Kowalski
fot. Marcin Łagowski

Robert Lewandowski

Udostępnij innym ten wpis:

Komentarze:

Śledź EkstraStats w mediach społecznościowych: