VARtość dodana

VARtość dodana

Za nami 15 kolejek ligowych, a od pierwszego meczu na polskich boiskach z aktywnym systemem VAR minęły 133 dni. O zawrotnym tempie wprowadzania tej innowacji dla sędziów świadczy fakt, że PZPN rozpoczął faktyczne prace nad nią całkiem niedawno, bo w połowie maja. Od Superpucharu Polski rozegranego 7 lipca rozpoczęła się w Polsce era technologii w służbie arbitrom. Ile razy wideoweryfikacja pomogła zmienić decyzję? Który klub jak dotąd „nie polubił się” z VAR? Zapraszamy do lektury analizy.

Na początek pewne wyjaśnienie. Chcemy wyraźnie zaznaczyć, że nie zajmujemy się sprawami sędziowskimi, nie chcemy dyskutować o prawidłowości podjętych decyzji i spekulować na tematy związane z brakiem wykorzystania tego systemu w meczach, na których był on aktywny. Oczywiste jest to, że w tym systemie dużą rolę odgrywa czynnik ludzki, który trudno jednoznacznie ocenić. Dlatego też zajmiemy się VAR, jak to w naszym przypadku najczęściej bywa, od strony samych liczb. Działamy na podstawie zapisu telewizyjnego, więc z wiadomych względów pominięto w naszej analizie sytuacje, w których dodatkowy asystent jedynie sprawdzał dane zdarzenie. Zdajemy sobie sprawę, że widoczne dla kibiców decyzje z pokazaniem charakterystycznego gestu monitora to tylko część jego pracy. W tekście stosujemy skrót myślowy dot. „użycia” VAR, choć wiemy, że asystent w wozie sprawdza zgodnie z protokołem każdą z sytuacji, która może podlegać jego ocenie.

Jak dotąd z aktywnym systemem VAR rozegrano 55 meczów na polskich boiskach: 49 Ekstraklasy, 5 Pucharu Polski oraz 1 Superpucharu. W 23 z nich sędzia skorzystał z podpowiedzi asystenta. Z 55 spotkań 15 sędziował Szymon Marciniak, który dodatkowo 17 razy pełnił rolę VAR lub AVAR (te funkcje więcej razy pełnił jedynie Paweł Gil – 19). Najczęściej z VAR mecze rozgrywała Legia (11), Lech, Wisła Kraków i Zagłębie Lubin (po 9) – to kilka ogólnych faktów.

Przy 28 decyzjach z „użyciem” VAR, 14 razy dotyczyły one rzutu karnego, 12 akcji bramkowej, a dwukrotnie bezpośredniej czerwonej kartki.
17-krotnie sędzia główny podbiegał do monitora i sam oglądał sytuację. Z 28 zdarzeń, trzykrotnie sędzia główny nie zmienił decyzji po samodzielnej obserwacji akcji. 9 goli zostało dzięki „użyciu” VAR nieuznanych, cofnięto również decyzję dot. podyktowania 2 rzutów karnych. Wideoweryfikacja pomogła „wyłapać” 10 rzutów karnych, ponadto zmieniła decyzję o nieuznaniu 2 goli i dzięki sugestii VAR 2 zawodników zostało ukaranych czerwoną kartką.

Najbardziej zadowoleni z innowacji powinni być w Gdyni, Nowym Sączu i Płocku. Arka, Sandecja i Wisła to jedyne drużyny, które tylko skorzystały na decyzjach podjętych przy „użyciu” VAR (dodatkowo Sandecja razem z Lechią mają na koncie najwięcej decyzji „in plus”). Po drugiej stronie jest Górnik Zabrze. Lider na półmetku rundy zasadniczej jako jedyny nie odniósł jeszcze korzyści z wideoweryfikacji. O „pechu” mogą również mówić w Poznaniu i Krakowie, to liderzy klasyfikacji decyzji „in minus”: Lech 4, Cracovia 3.

Indywidualnie VAR może nie spodobać się Krzysztofowi Piątkowi i Maciejowi Gajosowi. To jedyni gracze, którzy dwukrotnie „ucierpieli” po decyzji z „użyciem” systemu. Pierwszemu nie uznano 2 goli, a drugi prócz nieuznanej bramki, zamiast żółtej kartki obejrzał czerwoną.

W komentarzach oceniających zasadność wprowadzenia tej innowacji na naszych boiskach, często pojawia się argument wskazujący na zbyt długie przerwy w grze, powracania do sytuacji itp. W 57% przypadków „użycie” nastąpiło od razu po zdarzeniu. Na 28 sytuacji tylko w pięciu przerwa w grze nastąpiła później niż 15 sekund po zdarzeniu, w tym trzykrotnie piłka była w neutralnej strefie i sędzia sam podjął decyzję o zastopowaniu akcji. Najwięcej kontrowersji budzi oczywiście sam czas podejmowania decyzji. Sprawdziliśmy również i ten aspekt. Średnio całe „zamieszanie” trwa 82 sekundy, a tylko czterokrotnie (14,3%) trwało dłużej niż 2 minuty.

Najlepszym przykładem obrazującym ile tak naprawdę trwa wideoweryfikacja będzie sytuacja przy rzucie karnym w meczu Lechia Gdańsk – Lech Poznań. Lasse Nielsen sfaulował Marco Paixao. Od tego momentu minęły 42 sekundy do pierwszej przerwy w grze. Następnie minęło 58 sekund, w trakcie których sędzia tego spotkania Tomasz Musiał dobiegł do monitora, zobaczył sytuację i podjął decyzję. Długo? Odpowiedzią na to pytanie niech będzie to ile zwykle trwa przerwa związana z ustawianiem się zawodników, pretensjami do arbitra, próbami wybicia z równowagi strzelca. W tym przypadku od momentu podjęcia decyzji przez arbitra do wykonania rzutu karnego minęło 91 sekund.

Oceniając zasadność wprowadzenia tego systemu patrząc na podstawie przytoczonych powyżej statystyk, można uznać tę decyzję za dobrą. Pamiętajmy tylko o tym, że system, mimo jego zaawansowania, nadal obsługiwany jest przez czynnik ludzki. Z naszej strony możemy obiecać, że jeszcze nieraz wrócimy do tego tematu.

PS. Choć w meczu Lech Poznań – Wisła Kraków sędzia Daniel Stefański przy golu Raduta nie pokazał gestu dot. użycia VAR, ale przyjęliśmy to jako zmianę decyzji dot. bramki. Po strzelonym golu sędzia główny nie podyktował spalonego, tylko od razu czekał z podjęciem decyzji na sygnał z wozu. Potraktowaliśmy to jako skorzystanie z podpowiedzi VAR, gdyż nie da się jednoznacznie ocenić jaka była pierwotna decyzja.

~Mateusz Januszewski

Udostępnij innym ten wpis:

Komentarze:

Śledź EkstraStats w mediach społecznościowych: