[HIT 21. KOLEJKI] Lechia rozbiła Jagiellonię

[HIT 21. KOLEJKI] Lechia rozbiła Jagiellonię

Pierwszy hit w 2017 roku za nami. W niedzielnym spotkaniu Lechia Gdańsk bez większych problemów pokonała Jagiellonię Białystok. Piłkarze trenera Piotra Nowaka objęli tym samym pozycję samodzielnego lidera po 21. kolejce Ekstraklasy.

Jagiellonia przystąpiła do tego spotkania ze swoim standardowym planem, czyli kompaktowo w defensywie i twardo w pojedynkach. Oba te elementy zostały zrealizowane (zdecydowane mniejsze posiadanie piłki, 20 fauli), jednak nie okazały się skutecznym sposobem na wywiezienie z Gdańska choćby punktu.

Lechia wykorzystała ten brak zaskoczenia ze strony rywali, starając się grać spokojnie, pozycyjnie, ale nie statycznie. Duża w tym zasługa ruchliwości formacji ofensywnej, czyli środkowego napastnika Marco Paixão oraz pomocników: Rafała Wolskiego i Miloša Krasicia. Paixão w ataku pozycyjnym starał się nie być przywiązanym do środkowych obrońców, wybiegał między linie lub schodził do gry kombinacyjnej w bocznych sektorach. Wolski i Krasić szukali sobie wolnych przestrzeni w środku pola, starając się w każdym ruchu pokazywać do podania lub zdobywać teren dryblingiem.

Przykładem takiej wymienności pozycji była też druga bramka, którą przyniosła akcja kombinacyjna z Krasiciem w roli skrzydłowego. Natomiast pierwszy gol był wynikiem błędów indywidualnych obrońców Jagielloni przy stałym fragmencie gry. Lechia starała się zaskoczyć rywali zróżnicowanym rozegraniem rzutów rożnych, grając krótko lub szukając dośrodkowania, co zmuszało Jagiellonię do zaangażowania w krycie wykonawców. W 11. minucie Sławomir Peszko zacentrował idealnie – w wolne miejsce między kryjącymi strefowo na krótkim słupku i piątym metrze a indywidualnie na wysokości punktu wykonywania rzutu karnego. W tę lukę wbiegł Marco Paixão i głową skierował piłkę do bramki. Przy kolejnych rzutach rożnych zawodnik odpowiedzialny za strefę przy bliższym słupku ustawiał się już nieco bliżej piątego metra od bramki.

W wykorzystaniu pozostawionego przez gości miejsca pomagało Lechii spokojne rozegranie od własnej linii obrony, któremu Jagiellonia nie przeszkadzała zbyt gorliwie. Goście nie chcąc wdawać się w bieganinę za piłką po całym boisku postawili na utrzymywanie formacji na własnej połowie. Szeroko ustawieni gdańszczanie starali się wykorzystywać takie ustawienie rywali rozgrywając piłkę po obwodzie.

Dobra dyspozycja defensywy gospodarzy nie pozwoliła Jagielloni na stworzenie zagrożenia po kontratakach. Rozgrywający piłkę obrońcy Lechii nie wychodzili zbyt wysoko za akcją, oczywiście poza oskrzydlającymi akcję bocznymi defensorami. Do tego mieli przed sobą ubezpieczającego formację Ariela Borysiuka. Takie ustawienie, połączone z przytomną grą na wyprzedzenie, praktycznie uniemożliwiło Jagiellonii zawiązanie groźnych kontr, z których większość kończyła się przy drugim, trzecim podaniu. Większa liczba strzałów zespołu z Białegostoku może być nieco myląca przez uderzenia z dystansu, nie wynikała natomiast z ich przewagi lub stwarzania okazji.

Zniecierpliwiony Konstantin Vassiljev (najwięcej kluczowych podań w tym sezonie Ekstraklasy) pozostawał poza grą. Nie mogąc doczekać się piłki lub odpowiedniego zachowania partnerów, szukał miejsca nawet na własnej połowie.

Estończyk błysnął tylko raz, kiedy w 60. minucie prostopadłym podaniem obsłużył Fedora Černycha. Napastnik Jagiellonii również nie rozgrywał dobrych zawodów. W pierwszej połowie dwukrotnie oddawał strzały z nieprzygotowanych pozycji, akurat w tych rzadkich momentach, kiedy Jagiellonia miałaby szansę na przewagę liczebną w ataku. Po przerwie piłkarze trenera Probierza zmuszeni wynikiem starali się wyjść wyżej, ale to też nie przyniosło efektu. Lechia dobrym ustawieniem w obronie nie pozwalała gościom na kreowanie gry, zmuszając ich do szukania długich zagrań, które miały małą szansę powodzenia.

Kibice, zwłaszcza ci z Białegostoku, spodziewali się zapewne większych emocji po niedzielnym spotkaniu. Tymczasem Lechia dość pewnie, z trzypunktową przewagą, wskoczyła na fotel lidera. Michał Probierz ma się nad czym zastanawiać przed następną kolejką, choć podział punktów po fazie zasadniczej zmniejszył znaczenie bezpośrednich meczów i ich przełożenia na tabelę. Jeśli jednak Jagiellonia chce się liczyć w walce o mistrzostwo – nie może stracić tego, co tak ciężko wypracowała jesienią. Mocniejsi kadrowo konkurenci będą wykorzystywać takie chwile słabości.

~Filip Nowicki

Udostępnij innym ten wpis:

Komentarze:

Śledź EkstraStats w mediach społecznościowych: